Niebieski smartfon Google w etui ułożony ukośnie na pudełkach, z włączonym ekranem pokazującym gradientową tapetę, okrągły widget pogody 20°C, ikony aplikacji i centralne wycięcie przedniego aparatu.

Recenzja Google Pixel 10. Bazowy model stał się bardziej Pro

16 minut czytania
Produkt na okres testów został udostępniony przez firmę Google. Dostawca nie miał wpływu na treść materiału.

Popularność marki Pixel stale rośnie. To zasługa wielu czynników, choć na pierwszy plan wysuwa się czysty Android z gwarancją najszybszych aktualizacji oraz znakomite możliwości fotograficzne. W ten scenariusz wpisuje się najnowszy model, Pixel 10, stanowiący solidną podstawę najnowszej serii smartfonów Google. Czy będzie smartfonem łatwym do zarekomendowania? Przekonamy się. Przed wami recenzja Google Pixel 10.

Niebieski smartfon ustawiony pionowo na parapecie z wyświetlaczem pokazującym widget pogody 24°C i ikony aplikacji, w tle przez deszczowe okno widać rozmytą postać przy basenie.
Fot. Jolanta Szczepaniak / Android.com.pl

Po wielu tygodniach poprzedzonych niezliczonymi plotkami i przeciekami, pod koniec sierpnia Google wreszcie pokazał najnowszą odsłonę serii Pixel. Flagowa linia obejmuje trzy smartfony w tradycyjnej formie (Pixel 10, 10 Pro i 10 Pro XL), jeden model składany (Pixel 10 Pro Fold), a także nowy smartwatch (Pixel Watch 4) oraz słuchawki TWS (Pixel Buds 2a). Sprawdziliśmy już dla was topowego Pixela 10 Pro XL, a teraz możecie przeczytać, co sądzimy o podstawowym smartfonie w najnowszej serii Pixel 10.

Zalety

  • charakterystyczny design i wysoka jakość wykonania
  • Android 16, długie wsparcie i rozwiązania AI
  • świeży wygląd za sprawą Material 3 Expressive
  • zaawansowany system aparatów z nowym teleobiektywem z 5-krotnym zoomem optycznym
  • znakomity ekran Actua o wysokiej jasności i płynności obrazu
  • Google Tensor G5 z wydajnymi rozwiązaniami AI
  • bezpieczne rozwiązania sprzętowe i oprogramowanie (Titan M2, ochrona antyphishingowa)
  • ładowanie bezprzewodowe Qi2 (Pixelsnap)

Wady

  • nie pozbędziecie się AI
  • konkurencyjne flagowe smartfony zapewniają lepszą wydajność
  • większa waga i grubość urządzenia w stosunku do konkurencji
  • dostępność niektórych funkcji AI (brak w Polsce)
  • 128 GB to zdecydowanie za mało

Recenzja Google Pixel 10. Podsumowanie

Google Pixel 10 to nowoczesny i solidny smartfon stworzony dla użytkowników ceniących zaawansowane funkcje fotograficzne i AI w rozsądnej cenie. Ma kilka mankamentów, choć nie zmienia to faktu, że stanowi atrakcyjną propozycję dla entuzjastów Androida i fanów marki Pixel.

8,4/10
Ocena

Google Pixel 10

  • Design i jakość wykonania 8
  • Wyświetlacz 8
  • Oprogramowanie i AI 10
  • Aparaty 9
  • Wydajność 8
  • Bateria i ładowanie 8
  • Opłacalność (cena do jakości) 8

Opakowanie i akcesoria

Opakowanie jest dość skromne – biorąc pod uwagę cenę telefonu. Oprócz smartfona w pięknym odcieniu koloru niebieskiego znajdziecie w nim garść papierów oraz kabel USB-C. Tylko. Nie ma tu nic więcej. Można co najwyżej zaznaczyć, że firma Google postawiła mocno na ekologię – nie ma tu żadnych foliowych elementów, a pudełko jest wykonane z papieru pochodzącego z recyklingu.

Wraz z telefonem dostałam etui w korespondującym z obudową kolorze . Jest znakomicie dopasowane, przyjemne w dotyku i świetnie chroni telefon. Oczywiście, jak na akcesorium Pixelsnap przystało, etui pozwala na obsługę magnetycznego ładowania.

Zawsze warto ubrać swój telefon w etui, choć w tym przypadku będziecie musieli dość dużo za nie zapłacić. Dodam też, że żadne etui do Pixela 9 nie będzie pasować do 10 – telefony są podobne, ale nie identyczne.

Budowa i jakość wykonania

Smartfony Google mają wyrazisty styl. Dzięki temu bez problemu odróżnimy je od konkurencji i wiemy, że są częścią powiększającej się pixelowej rodziny. Widać tu zachowanie tego samego wyglądu i stylu co w ubiegłorocznej wersji.

Design jest praktyczny, kolory przyjemne dla oka, a wykonanie – solidne, ze szkłem Gorilla Glass Victus 2 z przodu i z tyłu oraz łączącą je aluminiową ramką. Warto zwrócić też uwagę na jeden detal – model bazowy ma błyszczące plecki i matową ramkę – w modelach Pro jest na odwrót.

Telefon zamocowany na statywie w poziomie wyświetlający pustynną scenę z rozbitym, przypalonym samochodem po lewej i samotną postacią z plecakiem stojącą po prawej na pomarańczowym piasku; w tle części biurka i monitora.
Fot. Jolanta Szczepaniak / Android.com.pl

Amerykański producent nie dał się wciągnąć w wyścig na najsmuklejszy smartfon, co stało się ostatnio modne. W porównaniu z Pixel 9 tegoroczny model jest nawet nieznacznie grubszy (8,6 mm w porównaniu do 8,5 mm) i nieco cięższy. I ma to dobre usprawiedliwienie. Smartfon dostał nie tylko nieco większą baterię, ale i obsługę magnetycznych akcesoriów Qi2 z magnesami.

Z frontu mamy 6,3-calowy ekran Actua OLED o rozdzielczości 1080 × 2424 pikseli, który pozwala na odświeżanie od 60 do 120 Hz. Niestety nie jest to wciąż panel LTPO, zarezerwowany dla modeli Pro. Niemniej zapewnia on wystarczająco płynne animacje i responsywność urządzenia. Zwrócę też uwagę na wysoką jasność (do 3000 nitów), dzięki której ze smartfonu wygodnie korzysta się w każdych warunkach, nawet na słońcu.

Na tylnym panelu dostajemy wielką pigułę, która zastąpiła znany z poprzednich wersji Pixela poziomy pasek z aparatami. Wykonana została z aluminium o satynowym wykończeniu i pasuje kolorystycznie do obudowy Pixela 10.

Sam szklany tył jest błyszczący. Wolałabym matowe szkło, takie, jakie mają Pixel 10 Pro i 10 Pro XL. Niemniej kolor Indygo, intensywnie niebieski, skutecznie przyciąga wzrok – nawet gdy jest w etui. Jeśli wolicie mniej jaskrawe barwy, do wyboru jest jeszcze Obsidian (klasyczna czerń), Frost (chłodniejsze, srebrzysto-białe wykończenie) i Lemongrass (delikatniejszy, żółto-zielony odcień).

Pora przejść do ramek, na których znalazły się przyciski zasilania / blokady ekranu oraz regulacji głośności. Standardowo nie są w takim układzie jak w pozostałych smartfonach z Androidem, co wymaga przyzwyczajenia.

Zbliżenie na niebieski smartfon z widocznym bokiem i dwoma przyciskami oraz wystającym, zaokrąglonym modułem aparatu z widocznymi soczewkami
Fot. Jolanta Szczepaniak / Android.com.pl

Na dole znajduje się port USB-C, otoczony symetrycznymi otworami na mikrofon i głośnik. W praktyce mamy tu system stereo, który gra głośno i bez zniekształceń – daje radę nawet podczas słuchania muzyki w plenerze.

Na górnej krawędzi znalazła się tacka na kartę SIM – wiecie, że w smartfonach sprzedawanych w USA w ogóle jej nie ma? Google stwierdził, że Amerykanie mają korzystać wyłącznie z eSIM. Mam nadzieję, że ta moda nie dotrze szybko do Europy – fizyczne karty są w wielu sytuacjach szybsze w kwestii wymiany i łatwiejsze do korzystania.

Wszystkie modele Google Pixel 10 otrzymały certyfikat IP68, co oznacza, że są odporne na pył i wodę. To zresztą jest już standardem dla flagowych urządzeń ze średniej i wyższej półki. Chociaż warto zauważyć, że są już smartfony, które idą o krok dalej i mogą pochwalić się jeszcze wyższym standardem, tj. IP69, zapewniającym odporność na strumienie wody pod wysokim ciśnieniem i w wyższej temperaturze. 

Oprogramowanie i AI

Można doceniać smartfony Google za kwestie designu czy aparatu. Jednak prawdziwą i najważniejszą gwiazdą jest tu oprogramowanie, w którym centralne miejsce zajmuje AI. Gemini jest wszechobecne. Pojawia się tam, gdzie realnie wspiera funkcje telefonu: od fotografii do personalizacji. Co więcej, dostajemy to – przynajmniej na początku – bez dodatkowych opłat.

Smartfon oparty na parapecie przy mokrym oknie z kroplami deszczu, którego ekran pokazuje pogodę 24°C oraz ikony aplikacji (Gmail, Zdjęcia, YouTube, Chrome), a w tle przez szybę rozmyty basen i stoliki na zewnątrz.
Fot. Jolanta Szczepaniak / Android.com.pl

Mamy tu oczywiście najnowszy system od Google’a, czyli Android 16, który standardowo oferuje 7 lat wsparcia. Dorównuje to temu, co obiecuje Samsung (i przewyższa pozostałych producentów). Jednak w przeciwieństwie do koreańskich produktów, aktualizacje telefonów Google’a pojawiają się bez opóźnień.

W Pixelu 10 Android 16 zaprezentował też całkiem nowy wygląd. Chodzi o nową nakładkę Material 3 Expressive, która na początku wywołała we mnie mieszane odczucia. Jednak z czasem doceniłam, jak dobrze komponuje się z całym interfejsem oraz jak dobrze została przemyślana.

To drobne szczegóły związane z: wyglądem, haptyką, intuicyjnością – detale, na które początkowo w ogóle nie zwracałam uwagi. Z czasem jednak sprawiły, że mogę zaliczyć Material 3 Expressive do najlepszych nakładek na Androida. Jest cudownie przejrzysta, dopracowana i responsywna.

Ta zmiana wizualna sprawiła, że wszystko wygląda świeżo i bardziej wyraziście. Oczywiście to kwestia osobistych preferencji. Nowy wygląd Androida 16, zaproponowany przez Google, wcale nie musi się wam podobać, ale nie sposób zaprzeczyć, że jest największą zmianą od lat w estetyce systemu.

Fot. Jolanta Szczepaniak / Android.com.pl

Jeśli chodzi o preinstalowane aplikacje, nasze egzemplarze testowe zawierały znany pakiet aplikacji Google, ale poza tym były wolne od zbędnego oprogramowania firm trzecich. Dodatkowo oferuje sporą porcję przydatnych funkcji od producenta, zwłaszcza tych, które wykorzystują sztuczną inteligencję, jak Circle to Search czy Gemini.

Trzeba jednak zaznaczyć, że reklamowana podczas premiery Made by Google funkcja Magic Cube nie ma w Polsce zastosowania – na razie działa tylko w USA. Nie miałam też dostępu do innej nowości w Androidzie 16, tj. Daily Hub.

Jest za to inna nowość, czyli Fotoasystent (Camera Coach), który podpowiada krok po kroku, jak zrobić lepsze zdjęcie. W praktyce AI analizuje tu obraz widoczny na podglądzie i sugeruje, jak go lepiej wykadrować. Najczęściej jego podpowiedzi to: ustawić obiekt w centrum, przybliżyć lub oddalić, wyostrzyć na obiekt i zrobić zdjęcie. Nie wiem, czy jest to coś, z czego bym często korzystała, ale możliwe, że się przyda.

Warto dodać, że kupując wersję Pro lub Pro XL, dostaniecie roczny dostęp do pakietu Google AI Pro, z zaawansowanym asystentem Gemini i 2 TB w chmurze. W podstawowym modelu tego zabrakło.

Komunikacja

W kwestii anten, modułów i złączy Pixel 10 dostarcza zestaw godny modelu z wyższej półki. Wspiera sieci 5G, Wi-Fi 6e (802.11ax), Bluetooth 6.0 + LE, ma także moduł NFC, który bezbłędnie obsługuje płatności zbliżeniowe.

Nie zabrakło wsparcia dla systemów nawigacji (GPS, aGPS, GLONASS, Galileo, BeiDou, QZSS, NavIC) oraz standardowego zestawu czujników. Z żadnym z tych elementów nie miałam najmniejszych problemów ani zastrzeżeń do nich.

Pod ekranem znalazł się ultradźwiękowy czujnik odcisków palców, który okazał się szybki i niezawodny na co dzień. Natomiast haptyka, o czym pisałam już wcześniej, naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła.

Aparaty

Telefon został wyposażony we wszechstronny zestaw fotograficzny, który zadowoli większość amatorów fotografii. Oczywiście w modelach Pro i Pro XL będzie on jeszcze mocniejszy, niemniej naprawdę podoba mi się to, że w modelu podstawowym uwzględniono teleobiektyw.

Kobieta w okularach przeciwsłonecznych i z tatuażem na ramieniu trzyma poziomo niebieski telefon, robiąc zdjęcie na miejskiej plaży z palmami, leżakami i ceglanym budynkiem w tle
Fot. Jolanta Szczepaniak / Android.com.pl

Spójrzmy, co konkretnie oferuje Pixel 10 pod względem fotograficznego wyposażenia:

  • główny aparat 48 Mpx, f/1,7 25 mm (1/2 cala 0,8 mikrona) z Dual Pixel PDAF i OIS;
  • ultraszerokokątny aparat 13 Mpx, f/2,2 120 stopni (1/3,1 cala 1,12 mikrona) z PDAF;
  • peryskopowy teleobiektyw 10,8 Mpx, f/3,1 112 mm (1/3,2 cala 1,22 mikrona) z 5-krotnym zoomem optycznym z Dual Pixel PDAF i OIS;
  • aparat do selfie 10,5 Mpx, f/2,2 95 stopni 20 mm (1/3,1 cala 1,22 mikrona).

To chyba najlepszy zestaw, jaki można dostać w bazowym modelu Pixel, choć jest on dość słodko-gorzki. Dodaniu teleobiektywu (co nas bardzo cieszy) towarzyszy bowiem degradacja aparatu głównego i ultraszerokokątnego – nie są to układy z Pixela 9, ale z Pixela 9a. Różnicę w jakości da się odczuć zwłaszcza w jakości fotografii i nagrań w nocy. W końcu musi być jak najwięcej argumentów, aby wybrać Pro…

Miałam wobec aparatów w Pixel 10 spore oczekiwania i… naprawdę mnie nie zawiódł. Zdjęcia są ostre i szczegółowe, z dobrą, naturalną reprodukcją kolorów i fajnym efektem bokeh.

Optyczny zoom sprawił, że fotografowanie jest jeszcze przyjemniejsze. Czy w kwestii codziennych fotek, zdjęć robionych w nocy, czy selfików – Pixel 10 pozytywnie zaskakuje. Można mieć pewne „ale” do zdjęć robionych w nocy, ale jeśli zaangażujecie tryb nocny, a w kadrze nie będzie mocnych punktów światła, zdjęcia wychodzą całkiem, całkiem.

Wszystkie trzy aparaty robią ostre, dobrze naświetlone zdjęcia. Dotyczy to również przedniego aparatu o rozdzielczości 10,5 megapiksela, który zapewnia korzystne, naturalnie wyglądające selfie. Słabą stroną jest tryb portretowy, który czasami ma problemy z wyraźnym oddzieleniem obiektów od rozmytego tła.

Pixel 10 oferuje bogaty zestaw trybów fotograficznych, w tym: portret, tryb nocny, obsługę formatu RAW, astrofotografię czy tryb długiej ekspozycji. Jest też funkcja AddMe, czyli połączenie dwóch zdjęć, aby dodać brakujące osoby na zdjęciach grupowych.

W kwestii wideo jest również bardzo dobrze – Pixel 10 rejestruje stabilizowane wideo (z dźwiękiem stereo) w rozdzielczości do 4K 60 kl./s na wszystkich czterech aparatach. Nie zabrakło też nagrywania w zwolnionym tempie, wideo HDR czy trybu poklatkowego.

Wydajność

Sercem Pixel 10 jest procesor Tensor G5, wyprodukowany w 3 nm procesie technologicznym TSMC. To układ, który nie pobije żadnych rekordów w benchmarkach ani nie sprawi, że nowy smartfon Google będzie mobilnym sprzętem dla gracza. Producentowi zresztą na tym kompletnie nie zależy.

Najważniejsze, że zapewni płynną pracę telefonu oraz bezbłędnie wspiera wszechobecne funkcje AI w systemie Android 16. Dzięki niemu – oraz 12 GB pamięci RAM – urządzenie nie ma problemów z multitaskingiem, animacjami i obróbką zdjęć na żywo.

Dwie dłonie trzymają poziomo smartfon, na którego ekranie widać grę wideo z postacią idącą po trawiastym szlaku i interfejsem sterowanym kciukami.
Fot. Jolanta Szczepaniak / Android.com.pl

Zarządzanie ciepłem i energią nie były dotąd najmocniejszą stroną układów Tensor. I choć w najnowszej odsłonie tego układu nie zauważyłam jakiegoś ekstremalnego skoku wydajności (G5 ma być o 34% szybszy i zapewniać 60% szybszą wydajność AI od G4), ale na pewno nie było też spowolnień ani lagów.

Recenzowany Pixel 10 oferowany jest w wersji ze 128 GB pamięci (UFS 3.1). Zdecydowanie uważam, że w dzisiejszych czasach to stanowczo zbyt mała liczba gigabajtów – zwłaszcza że mówimy o smartfonie, który kosztuje niemal 4 tysiące złotych. Jeśli chcecie więcej przestrzeni na pliki i aplikacje, trzeba dopłacić ok. 450 złotych za wersję z 256 GB pamięci (UFS 4.0).

Temperatury pozostają pod kontrolą podczas codziennej pracy (w benchmarkach potrafi się rozgrzać). Z kolei gry, nawet te najbardziej wymagające, będą bez problemu działać – choć raczej na średnich niż najwyższych ustawieniach. Po 30 minutach grania w Wuthering Waves, która jest dość wymagającym tytułem pod względem graficznym, Pixel 10 nagrzał się w niektórych miejscach do ok. 39 stopni.

Pomarańczowy bezkontaktowy termometr na podczerwień z wyświetlaczem wskazującym 38,9°C i widoczną czerwoną kropką lasera padającą na niebieski smartfon trzymany w tle.
Fot. Jolanta Szczepaniak / Android.com.pl

Zerknijcie jeszcze na wyniki z aplikacji 3D Mark oraz CPU Throttling. Zazwyczaj pod obciążeniem smartfon jest mocno dławiony, choć zauważycie to tylko na wykresach w syntetycznych testach. Nie jest to coś, co ujawniałoby się na co dzień.

Czasy pracy

W ciągu ostatnich miesięcy pojawiła się tendencja do odchudzania i wysmuklania smartfonów – na czym zwykle cierpi bateria. Google poszedł swoją drogą – w stosunku do modeli z ubiegłych lat nie zmniejszył ani wagi, ani grubości Pixela.

Postawił za to na nieco większe ogniwo (4970 mAh), które ma zapewnić ponad 24 godziny normalnego użytkowania oraz do 100 godzin w trybie oszczędzania energii. W praktyce bez problemu mogłam z niego korzystać przez 1,5 dnia bez ładowarki.

Po 30 minutach grania w Wuthering Waves smartfon zużył ok. 13% baterii (nagrzewając się przy tym do ok. 39 stopni), tyle samo energii pochłonęło też dwie godziny oglądania seriali na Prime Video. Przy ustawieniu na zwiększone odświeżanie i ok. 50% jasności ekranu smartfon uzyskuje ponad 15 godzin w benchmarku PC Mark. Jeśli obniżymy częstotliwość odświeżania, wynik wzrasta o ponad 3 godziny.

Ładowanie z mocą 30 W nie należy do najszybszych (nadmieńmy, że model Pro oferuje 45 W); nie zabrakło też ładowania bezprzewodowego Qi2 (15 W). To z wszech miar wygodne rozwiązanie, choć ładowarka jest sprzedawana osobno.

Rozwiązanie to – jako MagSafe – znają od wielu lat użytkownicy iPhone’ów. Do świata Androida trafiło wraz z modelem HMD Skyline. Technicznie był to pierwszy telefon z Androidem obsługujący Qi2 za pomocą magnesów. Po drodze było też „Qi2 Ready” w przypadku serii Samsung Galaxy S25.

Jednak wraz z Googlem, który wprowadził to rozwiązanie pod nazwą PixelSnap, ma ono szansę na zdobycie prawdziwej popularności w świecie Androida. Qi2 z magnesami umożliwia bowiem nie tylko ładowanie bezprzewodowe, ale daje też smartfonom z serii Pixel 10 dostęp do ogromnego ekosystemu akcesoriów MagSafe firmy Apple.

Dodajmy jeszcze jedną kwestię, która spodoba się użytkownikom znacznie mniej. Otóż od modeli Pixel 9a Google wdrożył obowiązkową, niemożliwą do wyłączenia funkcję Battery Health Assistance, która uruchomi się automatycznie po przekroczeniu 200 cykli ładowania. Ma ona odpowiadać za zarządzanie zdrowiem baterii, a efektem jego działania będzie…  stopniowe zmniejszanie prędkości ładowania telefonu i skrócenie efektywnego czasu pracy baterii, aby „stabilizować” jej wydajność i tempo zużycia.

Specyfikacja i cena Google Pixel 10

Przetwarzanie i platforma 5GGoogle Tensor G5, modem Exynos 5400
Wyświetlacz6,3-calowy wyświetlacz Actua OLED, 1080 x 2424 pikseli, 422 ppi, 60-120 Hz, jasność do 3000 nitów
Pamięć12 GB
Składowanie128 GB (UFS 3.1), 256 GB (UFS 4.0)
Kamerygłówny: 48 Mpx, f/1,7, czujnik 1/2 cala, OIS, PDAF
ultraszerokokątny: 13 Mpx, f/2,2, czujnik 1/3,1 cala, 120º PDAF
teleobiektyw: 10,8 Mpx, f/3,1, czujnik 1/3,2 cala, 5-krotny zoom
frontowy: 10,5 Mpx, f/2,2 PDAF
Nagrywanie wideodo 4K przy 60 kl./s, 1080p przy 60 kl./s, zwolnione tempo 1080p
Bateria4970 mAh, ładowanie przewodowe 30 W, ładowanie bezprzewodowe 15 W, Qi2 z magnesami (Pixelsnap)
System operacyjnyAndroid 16 z interfejsem Pixel UI, aktualizacje przez 7 lat (do Androida 23)
Wymiary152,8 × 72 × 8,6 mm
Waga204 gramy
ŁącznośćWi-Fi 6e, Bluetooth 6.0+LE, NFC, USB-C 3.2, LTE, 5G, nanoSIM + eSIM

Cena Pixel 10 w Polsce zaczyna się od 3949 zł za wersję z 12 GB pamięci RAM i 128 GB pamięci wewnętrznej. Wariant z 256 GB jest dostępny w znacznie wyższej cenie – trzeba dopłacić ok. 450 złotych. Dodajmy, że Google oferuje Pixela 10 w czterech kolorach, w sprzedaży są też etui (249 zł) i akcesoria Pixelsnap (ładowarka ze stojakiem za 339 zł oraz uchwyt pierścieniowy za 149 zł).

Recenzja Google Pixel 10. Podsumowanie i nasza opinia

Zazwyczaj modele bazowe we flagowych seriach są najbardziej poszkodowane – producenci odzierali je z ciekawszych funkcji na rzecz modeli z dopiskiem Pro. Pixel 10 jest jednym z nielicznych, który przeczy temu scenariuszowi. Oferuje niemal wszystkie najważniejsze funkcje flagowego modelu Pro, łącząc dopracowany design, jasny wyświetlacz, wysoką wydajność i wszechstronne aparaty. Material 3 Expressive to największa zmiana w interfejsie Androida od lat, a wprowadzenie 5-krotnego zoomu i Pixelsnap są strzałem w dziesiątkę.

Niebieski smartfon Google Pixel leżący tyłem na ciemnym parapecie przy oknie, z wydłużonym owalnym modułem aparatów i subtelnym logo G na środku.
Fot. Jolanta Szczepaniak / Android.com.pl

Jest to smartfon, który zapewnia doświadczenie premium, ma najlepszy możliwy soft, jest łatwy w obsłudze i oferowany w przystępniejszej cenie niż pozostałe modele w serii. Jednak nie jest ona wcale niska – zwłaszcza że bazowy, najtańszy model z pamięcią 128 GB UFS 3.1 wyceniono na niemal 4 tysiące złotych.

Źródło: własne. Zdjęcie otwierające: Jolanta Szczepaniak / Android.com.pl

Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.