Nintendo Switch 2 świetnie sprawdza się jako konsola przenośna, ale są sytuacje, w których po prostu wolimy usiąść na kanapie i chwycić klasycznego pada. Turtle Beach Rematch Wireless Controller w trzech wersjach z motywami Super Mario świetnie rozwiązuje ten problem.
Nintendo Switch 2 aż prosi się o takiego pada. Spis treści
Takiego pada brakowało do Nintendo Switch 2
Joy-Cony są jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Nintendo Switch 2, ale nie zawsze są tym, po co sięga się w pierwszej kolejności. Kiedy konsola ląduje w stacji dokującej, a obraz pojawia się na dużym telewizorze, klasyczny kontroler bywa po prostu wygodniejszym rozwiązaniem. Zwłaszcza podczas dłuższej sesji albo wtedy, gdy do gry dołącza druga osoba.
I właśnie w takich sytuacjach warto korzystać z Turtle Beach Rematch Wireless Controller. To bezprzewodowy kontroler oficjalnie licencjonowany przez Nintendo, kompatybilny zarówno z Nintendo Switch 2, jak i pierwszym Switchem, a także wersjami Lite i OLED. Producent zastosował tu również wbudowane sterowanie ruchem, więc pad nie ogranicza się wyłącznie do klasycznego układu przycisków.






Na moje biurko trafiły trzy warianty: Mario & Luigi, Rosalina oraz Koopa Troop. Funkcjonalnie są to te same kontrolery, więc wybór sprowadza się przede wszystkim do tego, który styl najbardziej pasuje do właściciela Switcha 2. I tutaj Turtle Beach zrobiło coś, co akurat bardzo mi odpowiada – zamiast kilku niemal identycznych kolorów dostajemy wyraźne, charakterystyczne motywy związane ze światem Mario.
TMR, bezprzewodowość i przyciski, które mają sens
Najważniejsza różnica względem grania na Joy-Conach pojawiła się u mnie bardzo szybko. Rematch Wireless Controller ma klasyczną konstrukcję pada, a do tego wyposażono go w analogi TMR. Ta technologia wykorzystuje magnetyczny sposób wykrywania ruchu, dzięki czemu producent stawia na precyzję, responsywność i ograniczenie problemu zużycia mechanizmu, który może prowadzić do driftu.
W praktyce najbardziej docenia się to przy grach, w których precyzyjne operowanie analogiem ma większe znaczenie. Nie chodzi tutaj o to, że nagle każdy wyścig czy platformówka stają się łatwiejsze, ale o bardziej przewidywalną pracę gałek. To jedna z tych cech, o których łatwo napisać w tabelce specyfikacji, a znacznie trudniej poczuć jej sens, dopóki samemu nie zacznie się z pada korzystać.
Do tego dochodzą dwa programowalne przyciski umieszczone z tyłu. Można przypisać do nich wybrane funkcje, dzięki czemu część operacji da się wykonać bez odrywania kciuka od analoga. Nie każdy będzie z tego korzystał cały czas, ale przy bardziej wymagających grach jest to jeden z tych dodatków, które można sobie skonfigurować pod własne przyzwyczajenia.






Kolejna rzecz to bezprzewodowa komunikacja. Producent deklaruje zasięg do 9 metrów, a to w typowym salonie daje sporo swobody. Nie muszę więc siedzieć tuż przy telewizorze ani pamiętać o przewodzie biegnącym przez pół pokoju. Wbudowany akumulator ma zapewniać do 40 godzin działania przy wyłączonym RGB. Po włączeniu efektów świetlnych czas ten spada do maksymalnie 12 godzin.
Mario wygląda dobrze, ale nie jest tu tylko ozdobą
No dobrze, pora na rzecz, której nie da się pominąć. Te pady po prostu zwracają na siebie uwagę. Wariant Mario & Luigi jest najbardziej oczywistym wyborem dla kogoś, kto chce mieć na biurku lub obok telewizora mocno kojarzący się z Nintendo kontroler.
Rosalina idzie w zupełnie inną stronę i jest zdecydowanie bardziej stonowana wizualnie, ale nadal trudno pomylić ją ze zwykłym czarnym padem. Z kolei Koopa Troop ma chyba najbardziej charakterystyczny, „growy” charakter z całej trójki.


















Dopełnieniem całości jest RGB. Turtle Beach zastosowało cztery tryby podświetlenia, które są zintegrowane z motywami Super Mario. Nie jest to więc wyłącznie lampka mająca świecić dla samego świecenia – efekty są częścią całego projektu kontrolera. Można je oczywiście wyłączyć, jeśli ktoś woli spokojniejsze stanowisko i chce jednocześnie wykorzystać pełne 40 godzin deklarowanego czasu pracy.
Jest jeszcze przycisk C, czyli szybki dostęp do funkcji GameChat na Nintendo Switch 2. To rozwiązanie szczególnie pasuje do sytuacji, w których gramy ze znajomymi i chcemy korzystać z komunikacji bez przerywania zabawy. Do tego dochodzą wspomniane wcześniej przyciski tylne oraz sterowanie ruchem. W efekcie Rematch nie próbuje być tylko ładnym gadżetem z logo Mario – ma zestaw funkcji, które faktycznie można wykorzystać podczas grania.
Mario, Rosalina czy Koopa Troop?
Po kilku sesjach z trzema wersjami doszedłem do dość prostego wniosku – nie ma tutaj jednego „lepszego” modelu. Mario & Luigi, Rosalina i Koopa Troop mają ten sam zestaw funkcji, dlatego decyzję można spokojnie oprzeć na wyglądzie. To akurat dobra wiadomość, bo nie trzeba wybierać między ciekawszym wzorem a konkretną funkcją.



Sam widzę dla tego pada przede wszystkim dwa zastosowania. Pierwsze to granie na telewizorze – tutaj bezprzewodowa konstrukcja i klasyczny kształt robią największą różnicę. Drugie to multiplayer, gdzie dodatkowy kontroler po prostu może się przydać. Jeśli natomiast ktoś większość czasu spędza ze Switchem 2 w trybie przenośnym i korzysta wyłącznie z Joy-Conów, zakup kolejnego pada nie będzie oczywistą potrzebą.









Turtle Beach Rematch Wireless Controller jest więc raczej propozycją dla konkretnego użytkownika niż akcesorium, które każdy właściciel Switcha 2 musi mieć. Jeśli jednak szukamy dodatkowego kontrolera do grania na dużym ekranie, zależy nam na bezprzewodowej konstrukcji, programowalnych przyciskach i analogach TMR, a przy okazji chcemy, żeby sprzęt wyglądał ciekawiej niż kolejny czarny pad, trudno nie zwrócić na niego uwagi.
Źródło: opracowanie własne. Zdjęcie otwierające: Redakcja Android.com.pl
